Cześć! Pozwól, że przedstawię się (ponownie). Nazywam się Damian Michalak. Jestem inżynierem sieciowym i wielkim entuzjastą tematów takich jak rozwój osobisty, uważność, produktywność i minimalizm.
Wersja wideo tego wpisu
Dla tych, którzy wolą oglądać niż czytać: obejrzyj wersję wideo na YouTube.
W 2013 roku rozpocząłem podróż, która miała ukształtować moją obecność w internecie na wiele kolejnych lat.
Kierowany pasją do sieci komputerowych, założyłem bloga, żeby dokumentować swoje doświadczenia i przemyślenia z tej dziedziny.
Blog stał się dziennikiem mojej drogi zawodowej, w którym dzieliłem się tym, czego się nauczyłem, i swoimi spostrzeżeniami na temat branży.
Z biegiem lat moje tworzenie ewoluowało. W 2019 roku wyszedłem w stronę rozwoju osobistego, zakładając vloga, zainspirowany twórcami takimi jak Casey Neistat i polski vloger Mirek Burnejko.
Ta podróż przybrała jednak nieoczekiwany obrót podczas pandemii, prowadząc do pewnego rodzaju wypalenia. Teraz odkrywam tworzenie treści na nowo — tym razem po angielsku.
Wzlot i upadek
Od ponad dekady działam w internecie, pisząc liczne artykuły i tworząc treści, które trafiały do moich głównych odbiorców w Polsce.
Mój eksperyment z vlogowaniem w 2019 roku był dla mnie ważnym kamieniem milowym — choć nie przyciągnął aż tak wielu widzów.
Zainspirowany twórcami, którzy nagrywali codziennie, uruchomiłem własnego vloga. Publikowałem od poniedziałku do piątku i stworzyłem w sumie 100 odcinków w ciągu 20 tygodni.
Wszystkie te materiały były po polsku, bo czułem się pewnie, wyrażając myśli w ojczystym języku, i uważałem, że moi główni odbiorcy są w Polsce.
Pandemia przyniosła jednak znaczące zmiany. Wypalenie i zmiany społeczne sprawiły, że zrobiłem sobie przerwę od tworzenia.
Mój blog sieciowy zamarł, a na vlogu przestałem publikować nowe materiały.
W tym cichszym okresie zastanawiałem się nad tym, co motywuje mnie do tworzenia treści.
Lektura książek Austina Kleona, takich jak „Show Your Work”, „Steal Like an Artist” i „Keep Going”, uświadomiła mi, że kierowałem się niewłaściwymi motywacjami.
Zrozumiałem, że radość dawało mi dzielenie się myślami i opiniami dla samego siebie, a jeśli inni uznawali je za przydatne, był to bonus.
To odkrycie na nowo rozpaliło moją pasję do tworzenia. Chcę wrócić do tworzenia publicznie, dzielenia się przemyśleniami i dokumentowania swojej drogi w obszarach takich jak sieci komputerowe, rozwój osobisty, minimalizm, produktywność i czytanie.
Tym razem będę to robił niezależnie od tego, czy kogokolwiek to interesuje. Jeśli ktoś znajdzie w tym wartość, będzie mi miło. Mam nadzieję, że moje treści się przydadzą, i zapraszam Cię do tej podróży.
Dlaczego stawiam na angielski
Decyzja o przejściu na tworzenie po angielsku wynika z chęci udostępnienia moich treści szerszemu gronu odbiorców.
Żyjemy w czasach globalizacji, a angielski jest dominującym językiem tworzenia treści.
Tworząc po angielsku, sprawiam, że moje materiały są od razu dostępne i możliwe do znalezienia przez ludzi na całym świecie.
Dodatkowo chcę ćwiczyć angielski, poszerzać słownictwo, mówić płynniej, poprawiać gramatykę i pracować nad akcentem.
Tworzenie po polsku wiązało się z wyzwaniami — poruszaniem niszowych tematów, które trudno było odnaleźć, i mierzeniem się z brakiem wsparcia ze strony niektórych osób.
Z kolei moje doświadczenia z odbiorem anglojęzycznych treści pokazały mi społeczność, która Ci kibicuje, wspiera Twoje działania i traktuje Twój sukces jako źródło inspiracji.
Właśnie do takich ludzi chcę docierać ze swoimi treściami. Chcę budować krąg osób o podobnych wartościach, które postrzegają życie i treści, z których korzystają, jako szanse na osobisty rozwój.
Podsumowując, moja droga od tworzenia po polsku do tworzenia po angielsku wynika z chęci dzielenia się przemyśleniami i doświadczeniami z szerszą publicznością oraz doskonalenia umiejętności językowych.
Zapraszam Cię do tej podróży, w której na nowo odkrywam radość tworzenia, starając się inspirować innych i samemu czerpać inspirację.
Do zobaczenia w kolejnym wpisie!
~ Damian






